W zakładach przemysłowych i komunalnych mierzymy zużycie energii, masę przyjmowanych materiałów, czas pracy urządzeń i koszty eksploatacji. A jednak niektóre procesy nadal oceniamy na podstawie obserwacji, okresowych kontroli i doświadczenia pracowników. Czy zarząd wie wystarczająco dużo o tym, co rzeczywiście dzieje się na linii technologicznej?
Nie wszystko, co ważne, trafia do raportu
Zarządzanie instalacją wymaga podejmowania decyzji na podstawie informacji. Problem polega na tym, że nie każda istotna informacja jest dostępna w postaci danych.
W zakładzie zagospodarowania odpadów znamy masę przyjętego strumienia, wielkość wybranych frakcji oraz ilość materiału skierowanego do dalszego zagospodarowania. Znacznie trudniej określić, jak zmienia się skład odpadów w trakcie procesu i na poszczególnych stanowiskach.
Podobnie w zakładzie przemysłowym: wiemy, ile wyprodukowano, ale nie zawsze dysponujemy ciągłym pomiarem zdarzeń, które wpływają na przebieg produkcji.
Brak takich danych nie oznacza, że instalacja działa źle. Oznacza jednak, że część decyzji podejmowana jest przy ograniczonej wiedzy o procesie.
Koszt, którego nie widać na fakturze
Brak informacji rzadko występuje w budżecie jako osobna pozycja. Jego konsekwencje mogą jednak pojawiać się w wielu obszarach działalności.
Jeżeli nie mierzymy zmian składu strumienia przed doczyszczaniem i po nim, trudniej obiektywnie ocenić skuteczność tego etapu. Jeśli nie dysponujemy porównywalnymi danymi z kolejnych zmian, analiza przyczyn różnic w wynikach staje się bardziej skomplikowana.
Może to utrudniać planowanie pracy, ocenę zmian organizacyjnych czy dokumentowanie jakości materiału.
Nie oznacza to automatycznie strat finansowych o określonej wysokości. Oznacza natomiast, że zarząd ma mniej możliwości sprawdzenia, czy podejmowane działania przynoszą oczekiwany rezultat.
Kamera może być źródłem informacji zarządczej
Systemy analizy obrazu wykorzystujące sztuczną inteligencję umożliwiają automatyczne rozpoznawanie i zliczanie obiektów oraz rejestrowanie określonych zdarzeń.
W instalacji sortowniczej kamera może dostarczać informacji o liczbie i rodzaju odpadów przepływających przez wybrany punkt. Umieszczenie urządzeń w kilku miejscach pozwala porównywać wyniki pomiarów na kolejnych etapach procesu.
Dane są gromadzone według tych samych zasad, co ułatwia ich zestawianie w czasie.
Z perspektywy zarządu nie jest najważniejsze to, że system wykorzystuje sieć neuronową. Istotne jest to, że informacja, która wcześniej wymagała ręcznej obserwacji lub okresowego badania, może być pozyskiwana w sposób ciągły.
Dobra decyzja potrzebuje punktu odniesienia
Załóżmy, że zakład zmienia organizację pracy stanowiska doczyszczania.
Jak ocenić, czy zmiana była korzystna?
Można porównać wyniki przed jej wprowadzeniem i po nim. Warunkiem jest jednak dostęp do odpowiednich danych oraz uwzględnienie innych czynników, takich jak zmienność strumienia wejściowego.
Ciągły pomiar nie podejmie decyzji za kierownika ani prezesa. Może natomiast dostarczyć materiału do jej weryfikacji.
To różnica między przekonaniem, że proces działa lepiej, a możliwością sprawdzenia, co faktycznie się zmieniło.
Czy każda instalacja potrzebuje AI?
Nie. I właśnie od tego powinna zaczynać się rozmowa o inwestycji.
Jeśli istniejące metody pomiarowe dostarczają wystarczających informacji, wdrożenie kolejnego systemu może nie mieć uzasadnienia.
Jeżeli jednak określone dane są niedostępne, pozyskiwane zbyt rzadko lub wymagają znacznego nakładu pracy, warto sprawdzić, czy analiza obrazu może uzupełnić tę lukę.
Największą wartością sztucznej inteligencji w przemyśle nie jest automatyzacja kolejnej czynności. Jest nią możliwość zobaczenia własnego procesu w liczbach, których wcześniej po prostu nie mieliśmy.

No responses yet