Początek – kto stoi za Vulpixem

Bez kategorii

Zanim powstała nazwa

Kiedy po raz pierwszy pojawiła się myśl, że to nie będzie tylko projekt, tylko firma?
Trudno wskazać jeden moment. Pracuję w branży odpadowej od blisko dwudziestu lat i przez ten
czas gromadziłem obserwacje, frustracje, pytania bez odpowiedzi. W pewnym momencie
zrozumiałem, że to, czego brakuje tej branży, nie jest wiedzą. Jest narzędziem, które tę wiedzę
wyciągnie z obrazu i zamieni w decyzję. Wtedy pomysł przestał być myślą, a zaczął być
kierunkiem.


Czy to był jeden konkretny moment, czy raczej długie dojrzewanie pomysłu?
Zdecydowanie dojrzewanie. Przez lata widziałem, jak ogromne ilości danych przepływają przez
sortownie – dosłownie, fizycznie, przed oczami operatorów – i jak niewiele z tego zostaje
uchwycone w sposób użyteczny. To nie był błysk. To było powolne narastanie pewności, że ktoś
musi w końcu to zrobić. W pewnym momencie przestałem czekać na tego kogoś.


Pierwsza iskra
Czy pamiętasz pierwszą wersję pomysłu?
Pierwsza wersja była znacznie skromniejsza niż to, czym Vulpix jest dziś. Chodziło o to, żeby
kamera „widziała” to, co widzi doświadczony operator i żeby nie trzeba było tego operatora
angażować do każdej decyzji. Z czasem zrozumiałem, że to nie jest problem jednej sortowni. To
jest problem całej branży.


Co było pierwsze: technologia czy problem?
Problem. Zawsze problem. Technologia to tylko najlepszy dostępny język, którym można na ten
problem odpowiedzieć. Gdyby istniało prostsze narzędzie, które rozwiązywałoby to samo —
użyłbym go. Ale nie istnieje. Dlatego jest AI.


W którym momencie pomyślałeś: „to może naprawdę zadziałać”?
Kiedy zobaczyłem pierwsze detekcje na żywym materiale z taśmy sortowniczej. Kiedy system
rozpoznał to, co powinien rozpoznać — i zignorował to, co powinien zignorować. Wtedy
poczułem, że to nie jest demonstracja. To jest narzędzie.


Dlaczego lis?
Skąd wziął się lis w logo?
Za lisem stoi konkretna historia. Powiem tyle: inspiracja przyszła z ksiażki pt. Mały
Książę. I Lis, który w tej książce mówi: „Oswajasz mnie. Staję się dla ciebie jedyny na świecie.” To
zdanie wiele tłumaczy, zarówno o marce, jak i o tym, co chcę budować z klientami.


Co w lisie jest takiego, że uznałeś: „to jest dokładnie to, kim marka ma być”?
Lis nie jest największy. Nie jest najgłośniejszy. Ale jest uważny, szybki i zawsze wie więcej, niż
pokazuje. Obserwuje, zanim zareaguje. Działa precyzyjnie, nie siłowo. To jest dokładnie to, czym
powinien być dobry system monitoringu i czym chcę, żeby była ta firma.


Budowanie marki, wokół czego tak naprawdę?
Wokół jakiej jednej idei została zbudowana ta marka?
Wokół idei, że obraz może myśleć. Że nie wystarczy patrzeć, trzeba rozumieć.
Czy to jest firma technologiczna, czy raczej firma rozwiązująca problemy operacyjne?
Firma rozwiązująca problemy operacyjne, przy użyciu technologii. To ważna różnica.
Technologia jest środkiem. Problem jest powodem istnienia.


Czy bardziej budowałeś produkt, czy budowałeś filozofię działania?
Jedno wynika z drugiego. Filozofia bez produktu to manifest. Produkt bez filozofii to narzędzie,
które można zastąpić. Chcę budować coś, czego nie da się łatwo zastąpić — bo jest zakorzenione w
głębokim rozumieniu branży, którą znam od środka od dwudziestu lat.


Czego od początku nie chciałeś robić?
Nie chciałem robić kolejnego systemu, który generuje alerty i zalewa operatorów
powiadomieniami. Tego jest już za dużo. Chciałem robić system, który mówi tylko wtedy, gdy
naprawdę ma coś do powiedzenia.


Moment przełomu
Czy był moment zwątpienia?
Zwątpienia, nie. Jestem z natury człowiekiem, który nie odpuszcza. Ale były momenty
cierpliwości. Momenty, w których wiedziałem, że kierunek jest właściwy, ale droga jest dłuższa niż
myślałem. To nie to samo co zwątpienie. To raczej trzeźwość.


Co było albo będzie najtrudniejsze?
Nie technologia. Technologia to do rozwiązania. Najtrudniejszy jest rynek, a dokładniej: tempo,
w jakim branża odpadowa jest gotowa zaufać czemuś nowemu. To branża konserwatywna, oparta
na procedurach i doświadczeniu. Przekonanie jej, że AI nie zastępuje doświadczenia, tylko je
wzmacnia, to jest prawdziwe wyzwanie.


Jaki był pierwszy moment, kiedy pomyślałeś: „to już nie jest pomysł, to jest marka”?
Gdy zobaczyłem logo z lisem i poczułem, że to jest dokładnie to. Że ta grafika mówi coś, czego ja
nie musiałem tłumaczyć słowami.


Czy ta firma jest bardziej o kodzie, czy o sposobie myślenia?
O sposobie myślenia. Kod można napisać. Sposób myślenia się wypracowuje przez lata. Mam te
lata za sobą.


Technologia jako narzędzie
Co jest ważniejsze: żeby system był najbardziej zaawansowany technologicznie, czy żeby był
najbardziej użyteczny?
Użyteczność. Bez wahania. Najbardziej zaawansowany system, z którego nikt nie korzysta, jest
wart zero. System, który rozwiązuje jeden konkretny problem lepiej niż cokolwiek innego, jest
wart wszystko.


Jak reagujesz, gdy ktoś mówi: „AI to tylko moda”?
Rozumiem skąd to pochodzi. Dużo rzeczy opatrzono tą etykietą i dużo z nich nie spełniło obietnic.
Ale pytam wtedy: czy moda wykrywa odpady na taśmie z dokładnością, której nie osiąga zmęczony
operator po ósmej godzinie zmiany? Jeśli tak, to niech ta moda trwa.


Dziś i jutro
Gdybyś miał jednym zdaniem powiedzieć, po co ta firma istnieje?
Po to, żeby branża odpadowa w końcu zobaczyła siebie tak wyraźnie, jak widzi ją kamera Vulpix.

Co chcesz, żeby ludzie myśleli, gdy widzą logo z lisem?
Że za tym logo stoi ktoś, kto rozumie ich problem lepiej niż oni sami się spodziewali.

Jaką historię chciałbyś, żeby ta marka opowiadała za 10 lat?
Że był jeden człowiek, który pracował w tej branży wystarczająco długo, żeby wiedzieć, czego jej
brakuje i wystarczająco uparty, żeby to zbudować.


Epilog
Gdybyś dziś zaczynał od zera, co zrobiłbyś inaczej?
Zacząłbym rozmawiać z klientami wcześniej. Zanim kod był gotowy. Zanim logo było gotowe.
Branża odpadowa ma swój język i swój rytm, im wcześniej wchodzisz w ten rytm, tym lepiej.

One response

Skomentuj Komentator WordPressa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *